Wersje mini i inne podobne
Człowiek nie musi być wielkim znawcą golfa by wiedzieć że przebycie kilku jak nie więcej kilometrów i wbijanie piłki do 18 dołków jest sporym wysiłkiem. Nie ma znaczenia to że gra toczy się raczej w spokojnym tempie i nikt nikogo specjalnie nie pogania , jeżeli kogoś stać dosłownie i w przenośni na to by spędzić cały dzień na polu i machać kijem to nikt nie będzie takiemu zapaleńcowi w żaden sposób przeszkadzał. Przeciwnie każdy nowy miłośnik jest mile widziany. Jednak kiedy ktoś raz przekona się co to jest ból mięśni pleców i samego kręgosłupa po wykonaniu kilkudziesięciu nieprofesjonalnych machnięć, może się niestety do nowej dyscypliny zniechęcić. Mało kto lubi coś co sprawia trudność jest drogi i w dodatku wiąże się ze sporym bólem. Amatorzy raczej nie są masochistami. Nie trzeba jednak decydować się na bardzo intensywny trening i zapisywanie do tak zwanej szkółki. Oczywiście pod okiem instruktora szybciej człowiek nauczy się wykonywać prawidłowe uderzenia a co za tym idzie będzie się cieszył grą zamiast przeklinać pomysł o rozpoczęciu machania kijem. Ci którzy upierają się przy samodzielnym odkrywaniu niuansów tej dyscypliny też osiągną w końcu sukces ( chyba że kompletnie brak im wyczucia a takie osoby tez się zdarzają) jednak zajmie im to znacznie więcej czasu. Natomiast dla tych którzy chcą się bawić ale niekoniecznie zgłębiać tajniki dyscypliny pozostaje wersja zminiaturyzowana. Mini golf bardziej jest zabawą niż sportem jednak sprawia wiele satysfakcji uczestnikom, jest tańszy a przez co zdecydowanie bardziej dostępny.
